20 listopada zakończy się Jubileuszowy Rok Miłosierdzia. Nie oznacza to jednak, że mamy rezygnować z czynienia uczynków miłosiernych, warto wprowadzić je w życie i pamiętać o nich każdego dnia.

Grzeszących upominać

Jest to pierwszy uczynek miłosierdzia względem duszy. Ze względu na miejsce, możemy uznać go za jeden z najważniejszych, na który powinniśmy zwracać szczególną uwagę. Ale czy takie upominanie jest łatwe? Nie trudnym jest rzucenie do dalekiej nam osoby, krótkiego i opryskliwego, „Pomyślałbyś trochę co robisz”. Sztuką jest upominanie z pokorą, a tym bardziej upominanie z taką pokorą osoby bliskiej, przyjaciela.

Upominanie z pokorą? Czyli jak? Nie z poczuciem wyższości, nie z pogardliwym spojrzeniem, ale ze szczerą intencją tego, aby odwieźć kogoś od grzechu. Tym bardziej trudno jest upomnieć przyjaciela, mamę, tatę, brata czy siostrę, bo pojawia się w nas strach, żeby ta osoba się na nas nie obraziła. Na szczęście często jest tak, że mimo pierwotnego oburzenia w osobie upominanej, przychodzi moment refleksji nad swoim zachowaniem. A wtedy pojawia się wniosek w głowie, że jednak upominający miał rację. Nie bójmy się upominać z pokorą!

Krzywdy cierpliwie znosić

Uczynek, który jako piąty z Uczynków względem duszy, jest jednym z trudniejszych. Jak ciężko jest przemilczeć szyderstwa rzucane w naszą stronę, plotki o nas czy upokorzenia wśród grupy rówieśniczej? Ale tak jak Chrystus, który wyśmiewany w trakcie swojej Drogi Krzyżowej, szedł nieprzerwanie, mimo wielkiego bólu, tak i my powinniśmy nie tylko te krzywdy znosić cierpliwie, ale też modlić się za tych, którzy z nas szydzą. Św. Mateusz w Ewangelii pisze:

„Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!”. (Mt 5, 38-42)

Niech te Słowa wybrzmiewają w nas za każdym razem, gdy doznamy jakiejkolwiek krzywdy.

Chorych nawiedzać

Jest to przedostatni z Uczynków miłosierdzia względem ciała, który, wbrew pozorom, też jest bardzo trudny. Gdy w naszym życiu pojawia się choroba, niekoniecznie nasza, ale kogoś nam bliskiego, razem z nią przychodzi obawa, niepewność, jak do chorego mamy podejść. Jest to normalna ludzka reakcja, nie chcemy urazić czy zranić czymś osoby chorej. Ale źle jest, gdy postanawiamy w tej niepewności odsunąć się od takiego człowieka. Podczas zwykłej grypy, odwiedziny przyjaciela są niezwykle miłe, a przy poważniejszych chorobach, obecność i wsparcie duchowe jest równie ważne, jak lekarstwa i odpowiednie leczenie. Zawierzając się Chrystusowi, uczmy się, jak stawać się duchowymi lekarzami serc.

 

Zastanów się, co w Twoje życie wniósł Rok Miłosierdzia.