redakcja@wzrastanie.elk.pl


Każdy czas rekolekcji ma na mnie bardzo mocny wpływ. Teraz siódmy raz uczestniczyłem w rekolekcjach organizowanych przez Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. 

Zanim zacząłem jeździć na rekolekcje to byłem wielkim pesymistą, który cieszył się z  czyiś łez, smutku(cząsteczkę tego dalej mam  w sobie ) i byłem sam, zamknąłem się na ludzi, nie dopuszczałem ich do siebie, siedziałem w domu i go nie opuszczałem. Jedyne uczucia jakie znałem to złość, gniew, nerwy i nienawiść do świata nawet nie miałem wtedy sumienia. Do tego miałem  wielkie uprzedzenie do dziewczyn przez sytuację, która zaszła w szkole podstawowej. Rekolekcje uświadomiły mnie kim jest dla mnie Bóg  i za razem wszystko zmieniło się we mnie: stałem się emojcolnalnym człowiekiem, który jest otwarty,  chętnie pomaga, staram się być miły dla wszystkich. W sumie nie każdy mnie lubi, a nawet już są osoby, które mnie nienawidzą, ale wiadomo nikt nie jest idealny bo mamy jakieś wady. Moją największą wadą jest agresja, złość. Strasznie szybko mnie można było zdenerwować i wtedy automatycznie stawałem się bombą cykającą, która za kilka minut wybuchnie. Agresja miała nade mną pełną kontrolę, nie myślałem co robię tylko od razu robiłem to co mi wpadło do głowy, ewentualnie mówiłem to co nachodziło mi na język. Raniłem najbliższych i nie tylko ich, każdy kto stawał mi na drodze był raniony przeze mnie i nie interesowało mnie to czy zasłużył na to czy nie. Przez nerwy miałem kilka ataków, dzięki którym muszę brać leki uspokajające , ale z czasem i one nic nie dawały. Gdy dostrzegłem, że nie pomagają zacząłem się zamykać w swoim pokoju i nie wychodzić z niego, aż do teraz.

Rekolekcje „Ora et labora nad sobą” spowodowały, że do domu wróciłem spokojniejszy mimo, że spotkały mnie nieprzyjemności w trakcie rekolekcji. Oczyszczenia dostałem w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu, gdy siedziałem w ławce czekając na spowiedź. Patrzyłem na wystawienie i nagle zacząłem czuć w sobie ciepło, uświadomiłem sobie jak bardzo mocno zgrzeszyłem wobec naszego Pana. To ciepło to był stres przed spowiedzią, gdy podchodziłem do zakrystii chciałem uciec, ale jednak wszedłem. Po spowiedzi poczułem znów ciepło, ale tym razem w sercu, które rozeszło się po całym ciele. Wracając do szkoły chciałem zdjąć kurtkę bo było mi tak ciepło od miłosierdzia jakiego doznałem.

Dziękuję Bogu: za każdy czas rekolekcji, za to że jestem członkiem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, za każdego człowieka, który jest stawiany na mojej drodze. Przede wszystkim dziękuję mu za jego miłość, za to że mnie kocha takim jakim jestem. Mimo to i tak codziennie będę nad sobą pracował, lecz nie żeby być ideałem tylko po to by znów się nie zatracić w grzechach i złości by nie dopuszczać do siebie Boga jak to kiedyś robiłem.